Na nasze kolejne wakacje postanowiliśmy wybrać się do Portugalii, a konkretniej do Porto. Na ulicach co chwilę spotykaliśmy przepiękne, rasowe i zadbane psy. Czasami opiekunowie traktowali je wręcz jak swoje dzieci. Na pozór wszystko wygląda pięknie, jednakże nie byłabym sobą, gdybym trochę więcej nie porozmawiała z lokalną ludnością na „psi temat”.

W tym kraju istnieje bardzo dużo nielegalnych hodowli… Jest to przykre, ale niestety prawdziwe. Psy wyglądają na rasowe, jednak formalnie nimi nie są. Warto także wspomnieć, że Portugalczycy często nie zdają sobie o tym sprawy podczas zakupu szczeniaka.

Kolejny smutny fakt jest taki, że Portugalczycy, jak już chcą mieć psa, to zazwyczaj go kupują a nie adoptują. Wiąże się to z wysokimi kosztami utrzymania zwierząt w tym kraju (wszelkie usługi weterynaryjne, szkolenie, żywność i artykuły z branży zoologicznej), na które może sobie pozwolić tylko bogatsza ludność, chcąca cieszyć się towarzystwem pięknego rasowego psa.

W schroniskach z miesiąca na miesiąc przybywa coraz więcej psów. W związku z tym, iż w ostatnim czasie dużo osób straciło pracę, nie stać ich nawet na utrzymanie kundelków, dlatego też zostają one masowo oddawane.

Podsumowując.. W Porto spotkaliśmy tylko może 3 kundelki.. Większość psów, to były psy rasowe, o które widać, że opiekunowie bardzo dbali. Nie wiadomo, czy psy te pochodziły z legalnych hodowli. Przykry jest tylko fakt, że większość ludzi, których na to stać nie chce adoptować biednych psiaków ze schronisk, które tak bardzo potrzebują miłości.

Poniżej kilka moich zdjęć z Porto: