Chociaż kalendarzowa wiosna dopiero jutro, możemy śmiało powiedzieć, że kilka dni temu już do nas zawitała. Wyższe temperatury skłoniły mnie do tego, aby przypomnieć Wam jak ważne jest wczesne zabezpieczenie psiaka przed kleszczami.

Kleszcze przenoszą wiele niebezpiecznych chorób dla zdrowia i życia psów jak np. Babeszjoza, Anaplazmoza, Borelioza (o chorobach napiszę, kiedy indziej).
Na rynku mamy dostępnych wiele środków, ułatwiających nam walkę z tymi jakże niebezpiecznymi insektami.

Poniżej kilka słów o trzech najpopularniejszych:

1. Obróżka przeciwpasożytnicza

Jest najpopularniejszą i najprostszą formą zabezpieczenie naszych pupili nie tylko przed kleszczami, ale też pchłami. Są one zazwyczaj bardzo skuteczne, ale też nie u wszystkich psów. Najbardziej sprawdzają się u psiaków z krótszą sierścią. Warto tutaj dodać, że znaczenie ma także, jej prawidłowe założenie. Powinna przylegać ściśle do skóry zwierzaka – zapinamy ją w miarę ciasno, pozostawiając miejsce na nasze dwa palce. Obroża działa zazwyczaj dopiero po około dwóch dniach. Od chwili założenia powinna być już noszona cały czas. Większość z nich jest wodoodporna, jednakże my mimo wszystko zawsze ściągamy ją Tobiemu, kiedy wskakuje pluskać się w wodzie. Niektóre badania naukowe mówią, iż może ona szkodzić innym organizmom takim jak np. ryby. Dla psów jest całkowicie bezpieczna.

Czas działania: zazwyczaj około pół roku
Cena: Lepsze obróżki kosztują około 80 – 100 zł

2. Krople „spot on”

Są one najbardziej polecane dla psów, o długiej sierści, ponieważ u nich obróżki nie zawsze są w stanie zapewnić skuteczną ochronę (gęsta, długa sierść uniemożliwia prawidłowe przyleganie jej do skóry psa). Kropelki natomiast, działają u nich bardzo dobrze. Są łatwe w użyciu, przeważnie producent zaleca rozprowadzenie tubki preparatu wzdłuż grzbietu zwierzaka. Zwykle przy długiej sierści musimy ją najpierw rozczesać na boki i dokładnie na skórze rozprowadzić ampułkę (preparatu nie wcieramy, zostawiamy go do całkowitego wchłonięcia).

Czas działania: około miesiąca
Cena za jedną kurację: około 15 – 20 zł.

3. Tabletki przeciwpasożytnicze

Są one dostępne tylko i wyłącznie u weterynarzy. To jeden z najnowszych środków przeciwpasożytniczych. Kleszcz, jeśli nawet przytwierdzi się do skóry psa – odpadnie, a jego toksyczne substancje od razu zostaną zneutralizowane. Przed podaniem tabletki radziłabym zrobić psu podstawowe badania kliniczne, aby wyeliminować późniejsze, możliwe działania niepożądane.

Działanie: od jednego do trzech miesięcy,
Cena jednej tabletki: około 80 – 100 zł

Na rynku mamy jeszcze dostępne spraye oraz obroże ultradźwiękowe. Skupiłam się na opisie tylko tych trzech, ponieważ są one najczęściej zalecane, ponadto skuteczność ich działania została wielokrotnie potwierdzona.

Pamiętajcie, że nie na każdego psiaka zadziała każdy preparat. Warto też sprawdzić, czy nasz pupil nie jest w grupie ryzyka ras możliwie uczulonych na iwermektyne (substancja zawarta w wielu środkach przeciwpasożytniczych). Najczęściej możemy tutaj mówić o owczarkach: Australijski, Border Collie, Owczarek Szkocki, Angielski, Niemiecki.

Czytajcie zawsze opakowania i ulotki, tak jest wszystko napisane, począwszy od instrukcji użycia do substancji zawartych w danym preparacie. Zawsze też możecie zapytać o radę zaufanego weterynarza. ?

Na nasze kolejne wakacje postanowiliśmy wybrać się do Portugalii, a konkretniej do Porto. Na ulicach co chwilę spotykaliśmy przepiękne, rasowe i zadbane psy. Czasami opiekunowie traktowali je wręcz jak swoje dzieci. Na pozór wszystko wygląda pięknie, jednakże nie byłabym sobą, gdybym trochę więcej nie porozmawiała z lokalną ludnością na „psi temat”.

W tym kraju istnieje bardzo dużo nielegalnych hodowli… Jest to przykre, ale niestety prawdziwe. Psy wyglądają na rasowe, jednak formalnie nimi nie są. Warto także wspomnieć, że Portugalczycy często nie zdają sobie o tym sprawy podczas zakupu szczeniaka.

Kolejny smutny fakt jest taki, że Portugalczycy, jak już chcą mieć psa, to zazwyczaj go kupują a nie adoptują. Wiąże się to z wysokimi kosztami utrzymania zwierząt w tym kraju (wszelkie usługi weterynaryjne, szkolenie, żywność i artykuły z branży zoologicznej), na które może sobie pozwolić tylko bogatsza ludność, chcąca cieszyć się towarzystwem pięknego rasowego psa.

W schroniskach z miesiąca na miesiąc przybywa coraz więcej psów. W związku z tym, iż w ostatnim czasie dużo osób straciło pracę, nie stać ich nawet na utrzymanie kundelków, dlatego też zostają one masowo oddawane.

Podsumowując.. W Porto spotkaliśmy tylko może 3 kundelki.. Większość psów, to były psy rasowe, o które widać, że opiekunowie bardzo dbali. Nie wiadomo, czy psy te pochodziły z legalnych hodowli. Przykry jest tylko fakt, że większość ludzi, których na to stać nie chce adoptować biednych psiaków ze schronisk, które tak bardzo potrzebują miłości.

Poniżej kilka moich zdjęć z Porto:

W tym roku swoje wakacje postanowiłam spędzić w Turcji. Byłam zaskoczona ilością bezdomnych psów, które było można spotkać tam na każdym kroku (np. ulice, bary, plaże). Podobno tylko w trzech największych miastach jest ich około 500 tysięcy.. Psiaki te są przyjazne, nie boją się a ich stosunek do człowieka jest raczej neutralny. Bardzo zainteresował mnie ten temat, dlatego też postanowiłam nieco bardziej się w niego zagłębić.

Według Muzułmanów pies jest stworzeniem nieczystym, który może przenosić wiele chorób, dlatego też bardzo rzadko można je spotkać w tureckich domach. Wyjątkiem są tylko sytuacje, gdzie pies jest trzymany w posiadłości z konkretnego powodu np. potrzeby pilnowania interesu. Zwierzęciem, które jest uwielbiane przez Muzułmanów jest kot. według opowieści lokalnej ludności wynika to z legendy, iż dawno temu kotka o imieniu Muezzy uratowała Mahometa przed ukąszeniem go przez Węża. W przeciwieństwie do psów są one trzymane w Tureckich domach.

Celem mojego artykułu jest jednak przedstawienie mojego ogólnego wrażenia na temat bezdomnych psów w Turcji. Mimo wszystko mają one tam bardzo dobrze. Są dokarmiane na każdym kroku zarówno przez lokalną ludność jak i turystów (miseczki z wodą oraz jedzeniem), łapane, odrobaczane, kastrowane, znakowane oraz wypuszczane z powrotem na wolność. Muzułmanie traktują je neutralnie, na pewno nie są do nich wrogo nastawieni. Pani mieszkająca w Turcji powiedziała nam, iż zdarzają się nawet pobicia osób przez lokalną ludność za dokonywanie znęcania się nad psami. Koran mówi, iż zwierzęta są na równi z człowiekiem, dlatego też należy się im szacunek i bardzo dobre traktowanie. Moim zdaniem, mimo wszystko powinniśmy brać przykład z Turków, którzy dbają o bezdomne psy oraz w pewien sposób wyrażają wobec nich szacunek – nigdy nie dopuściliby się wobec nich przemocy (wiadomo, jak w każdej nacji, jakieś odstępstwa zawsze się zdarzają). Po samych psach widać, że czują się tam bardzo dobrze, nie uciekają od człowieka. Jednym słowem – jestem pod wrażeniem ich tamtejszego traktowania, Polacy naprawdę powinni sobie wziąć do serca te słowa i wzorować się na tureckiej ludności.

Poniżej kilka moich zdjęć: